Przeczytaj książkę Wojciecha Tochmana o Rwandzie pod tytułem “Dzisiaj narysujmy śmierć”. Powoli. Z przerwami. Nie dasz rady inaczej. Każda strona waży, omawia ludobójstwo widziane oczyma dzieci, które przeżyły. Teraz studentów, którzy chcą się odnaleźć.
Wracają do mnie obrazy z naszej podróży. Zielone wzgórza. Ciepło ludzi. Spokój, który dziś widać na ulicach. Kraj piękny, uporządkowany, pełen życia. I świadomość, że to wszystko stoi na ziemi przesiąkniętej niewyobrażalnym bólem.
Ludobójstwo w Rwandzie nie jest historią zamkniętą w muzeum. To się wydarzyło w 1994 roku. Ono tam jest. W spojrzeniach. W ciszy. W tym, o czym się nie mówi. I w tym, jak bardzo ten kraj stara się iść dalej.
Ten kontrast boli najbardziej. Bo piękno Rwandy nie unieważnia tragedii. A tragedia nie odebrała temu miejscu godności. Podróżując, łatwo zachwycić się krajobrazem. Trudniej unieść to, co pod nim.
Ta książka przypomniała mi naszą podróż, słowa i obrazy zderzyły się we mnie mocno. I zostaną na długo.